Wspólnota w Chrystusie

 

Strona główna
O nas
Historia
Nasze wyjazdy
K A Z A N I A
ROZWAŻANIA
Anegdotki ;)
Linki
Aktualności
Kontakt

 

Nowość !!!  Zobacz AKTUALNOŚCI

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wspólnota w Chrystusie.

 

 

Ci więc, którzy przyjęli słowo jego, zostali ochrzczeni i pozyskanych zostało owego dnia około trzech tysięcy dusz.  I trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. A dusze wszystkich ogarnięte były bojaźnią, albowiem za sprawą apostołów działo się wiele cudów i znaków. Wszyscy zaś, którzy uwierzyli, byli razem i mieli wszystko wspólne, i sprzedawali posiadłości i mienie, i rozdzielali je wszystkim, jak komu było potrzeba. Codziennie też jednomyślnie uczęszczali do świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali pokarm z weselem i w prostocie serca, chwaląc Boga i ciesząc się przychylnością całego ludu. Pan zaś codziennie pomnażał liczbę tych, którzy mieli być zbawieni. (Dz 2, 41-47)

 

 

         Drogie siostry i bracia w Panu naszym Jezusie Chrystusie. Tekst, który pragniemy rozważać i do serc naszych przyjąć opisuje życie religijne pierwszego zboru chrześcijańskiego. Ale zastanówmy się najpierw: Jak życie ludzi wyglądało wcześniej, a zauważymy, iż od początku z człowiekiem był Bóg i go nie opuszczał.

         Bóg poprzez powołanie Abrahama wyciąga swoją rękę do ludu izraelskiego, wyrywa go spod panowania Egiptu. Bóg pomaga ludowi, mimo iż ten przeklina przeciwko Bogu i Abrahamowi. W końcu wszechmogący Bóg zawiera przymierzę z ludem izraelskim, przez co zaangażował się w jego dzieje, ochraniał go, prowadził i powierzył mu obietnice zbawienia. Mimo to, iż nie wszyscy wierzyli w Boga i Jego moc, na przykład poganie. Jak pisze prorok byli oni pogrążeni w mrokach bałwochwalstwa i grzechu, zamierzał Bóg wkroczyć w ten ciemny świat pogan i dać się poznać mieszkańcom krainy mroków - czytamy u Izajasza. Bóg również obiecał ludowi izraelskiemu przez proroków przyjście Chrystusa i miał on być zbawicielem nie tylko Ludu Izraelskiego, ale wszystkich ludzi niezależnie od ich pochodzenia i narodowości. Ta zapowiedz, drodzy, zmieniła radykalnie ludzkie życie. W Chrystusie każdy może stanąć przed obliczem Najwyższego. Jezus jako ten jedyny pośrednik pomiędzy Bogiem i nami dał wyraz swojej mocy już na ziemi poprzez swoje cuda.

         Jednym z najbardziej znanych cudów Jezusa było nakarmienia pięciu tysięcy ludzi pięcioma chlebami i dwiema rybami. Na kartach wszystkich czterech Ewangelii możemy doszukać się wielu takich fragmentów traktujących o rzeczach niezwykłych, jakich dokonywał Jezus w czasie swojej ziemskiej działalności. Uzdrawianie nieuleczalnie chorych, kalekich, wzbudzanie z martwych i wiele, wiele innych. Te wszystkie wspaniałe wydarzenia, cuda, nie były przypadkowe, ani czynione bez konkretnego, dalszego celu, poza oczywiście samym faktem uwolnienia od nieszczęścia czy bólu, ale Jezus czyniąc cuda miał na celu uświadomienie ludowi, iż On jest prawdziwym Synem Bożym, oraz poprzez te cudowne znaki zapowiada zbliżające się Królestwo Boże. Bóg jak gdyby uwierzytelnił Jezusa Chrystusa przez te niezwykłe czyny, cuda i znaki. To samo też wyraził Jezus o sobie w słowach: Te właśnie dzieła, które czynię, świadczą o mnie, że Ojciec mnie posłał. - Co więcej, cuda Jezusa miały nierzadko charakter wiarotwórczy. Przed samym aktem np. uzdrowienia z nieuleczalnej choroby, Jezus przeprowadzał z chorym, na osobności niezwykłą rozmowę, padały wówczas tam pytania: Czy wierzysz?, lub stwierdzenia, takie jak: Wiara twoja uzdrowiła cię!. Poprzez taką rozmowę, oraz dokonany cud, uzdrowieni głęboko zawierzyli Bogu, Jezusowi i Jego Ewangelii.

Wszystkie te, można by powiedzieć nadprzyrodzone wydarzenia, cudowne dzieła Jezusa przyciągały do Niego wielu wyznawców, mnóstwo ludu zachwyconego Jego niespotykanymi możliwościami i fantastycznymi dokonaniami. Tak też jest i w naszym tekście, czytamy, iż za Jezusem podążało tysiące ludzi, słuchając Jego nauk, biorąc udział w tych niezwykłych dokonaniach. Warto w tym miejscu zastanowić się, co faktycznie przywiodło aż tylu ludzi do Jezusa. Czy była to prawdziwa i szczera chęć słuchania Chrystusa i  zapoznania się z Jego nauką, czy być może kierowała tych ludzi jedynie ta ludzka ciekawość, żądza oglądania rzeczy spektakularnych, niesamowitych?  Jezus miał świadomość, iż wielu było wówczas wśród tego ogromu, właśnie takich ludzi, których przywiodło do Niego tylko zaspokojenie własnej ciekawości.

         Zastanówmy się, drodzy, czy podobnie nie dzieje się i z nami? Jakże często, bowiem zdarza nam się bywać w Kościele, Słuchać Słowa Bożego tylko w czasie Świąt, bądź też podczas wielkich uroczystości Kościelnych, zaniedbując niedzielne, cotygodniowe nabożeństwa? Do Kościoła popycha nas jedynie chęć uspokojenia sumienia, chęć pokazania się innym, zobaczenia czegoś nowego, innego, być może ciekawego.  I gdzie tutaj można odnieść słowa autora Dziejów Apostolskich: codziennie też jednomyślnie uczęszczali do świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali pokarm z weselem i w prostocie serca.

         Bóg w Synu swoim, Jezusie Chrystusie powołał sobie lud, społeczność wierzących w Jezusa jako Pana i Zbawiciela. Kto uwierzy w Jezusa Chrystusa i wyzna, że on jest Synem Bożym ten staje się członkiem społeczności dzieci Bożych jak czytamy w liście do Efezjan: tak już nie jesteście obcymi i przechodniami, lecz współobywatelami świętych i domownikami Boga. I taką właśnie społeczność opisuje Łukasz w Dziejach Apostolskich, o której składa piękne świadectwo: i trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach.

         Droga siostro i bracie w tym to fragmencie autor  podaje nam fundamentalne zasady, cechy społeczności chrześcijańskiej tzn. trwanie w nauce apostolskiej, we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie. Świadectwo o Bożym czynie w Jezusie Chrystusie, Słowo żywego Boga – to jest nauka apostolska. Z tego Słowa czerpie życiodajną siłę człowiek i jego wiara, na to też wyjątkowy nacisk kładła Reformacja! Ze słuchania słowa Bożego rodzi się wiara i nadzieja i ufność, to też, dlatego głównym elementem naszych ewangelickich nabożeństw jest kazanie, czyli rozważanie Bożego Słowa i powinno ono być mu podporządkowane. Kazanie powinno przybliżać wiernym dobrą nowinę, jaką pozostawił nam Jezus, a nie być czasem do przekazywania treści niezwiązanych z życiem duchowym człowieka, przykładem tego jest wszelkiego rodzaju politykowanie na ambonach.

         Drodzy dzisiejsze Słowo również jest przesłaniem ekumenicznym. Duch Boży przez słowa ap. Pawła napomina nas, abyśmy jako członkowie Chrystusowego Kościoła zawsze byli jednej myśli, mając tę samą miłość. Nie powinniśmy czynić nic jak pisze ap.: z kłótliwości ani przez wzgląd na próżną chwałę. Drodzy jednakże spójrzmy na ten nasz Polski ekumenizm. Niestety często wygląda on na ekumenizm po „czyjemuś”. Musi być tak jak my mówimy! Tylko my mamy prawdę! Tylko my dajemy zbawienie! Tylko dzięki wierności nam można otrzymać zbawienie! – Tak często te zdania słychać od zwierzchników kościelnych, gdzie w tym wszystkim pokora, modlitwa o jedność, przecież drodzy nigdy nie dojdzie do połączenia administracyjnego wszystkich kościołów Chrześcijańskich - jeśli tak ktoś myśli, to marzy mu się dobru biznes! Ale trzeba dążyć do jedności modlitwy, do wzajemnego pomagania sobie, przecież wszyscy katolicy, prawosławni i ewangelicy i ci, którzy jeszcze w Jezusa nie uwierzyli, jesteśmy dziećmi Bożymi, odkupionymi krwią Jezusa Chrystusa, Pana Zbawiciela wszystkich ludzi. Pozwólcie, że przytoczę wam drodzy dwa skrajne przykłady polskiego ekumenizmu.

1.     Pewien ewangelicki ksiądz opowiedział mi następującą sytuację. Po ekumenicznym nabożeństwie w Kościele Rzymskokatolickim, został zaproszony na skromne przyjęcie. Miało to miejsce podczas Tygodnia Modlitwy o Jedność Chrześcijan. Podczas tego spotkania, przemawiał zwierzchnik katolicki i na pytanie: Czym jest dla niego ekumenizm? Odpowiedział: Uprawiamy ekumenizm, bo nam papież kazał!

2.     Drodzy jednakże widać przysłowiowe światło w ciemnym tunelu i tym światełkiem jest drugi przykład. W minionym roku byłem zaproszony przez jednego z katolickich katechetów, aby zrobić wykład o Protestantyzmie w jednym z warszawskich gimnazjów. Parę miesięcy po tej dość długiej (dwugodzinnej) lekcji, zadzwonił ów katecheta do mnie i powiedział: Lekcja, którą prowadziłeś, bardzo spodobała się wszystkim. Szczególnie zaś zainteresował się Kościołem Luterańskim jeden chłopak. Posyłam go do ciebie, przyjmij go!

   

Drodzy! Czy Jezus może się prawdziwie radować z naszej wspólnoty, z naszego życia religijnego, duchowego?

Zwróćmy uwagę na to, że to Pan Jezus pierwszy zatroszczył się o ludzi zanim oni jeszcze sobie uświadomili, że Go potrzebują. To od Niego wychodzi ta pierwsza inicjatywa, pierwsza troska i zmartwienie, zanim jeszcze dotrze ona do nas samych. Jezus troszczy się o wszystkie nasze potrzeby, wie o naszych zmartwieniach, dlatego też On pochyla się przed nami każdego dnia z szeroko rozpostartymi ramionami i mówi: Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni a Ja wam dam ukojenie. Bóg jest zawsze z tymi, którzy Go miłują, a jeszcze bliżej jest z grzesznikami zagubionymi i znękanymi życiem. Drodzy! Ja wiem, że Bóg stoi obok każdego z nas. Patrzy, jak Jego dzieci bawią się zabawkami, które im dał. Cieszy się naszym szczęściem, smuci naszymi porażkami. Jest dumny z naszych dobrych wyborów. Jak każdy rozsądny Ojciec, który ukształtował swoją latorośl, aby oddać ją światu – tak i On, szanując naszą wolność i nie ingerując w nasze życie, czeka na efekty swojego wychowania. Pozwala dzieciom bez opamiętania grać w „pokera”, jakim jest życie, pozwala przegrać wszystko, co mamy, bowiem wie, że nadejdzie czas, kiedy jego latorośl zwróci się do Niego ponownie z prośbą o pomoc, a On przyjmie bez żadnych wymówek swojego syna marnotrawnego. Jednak żaden Ojciec nie chce, aby jego syn dotknął samego dna, by zrozumieć wówczas, jakie niebezpieczeństwa czyhają na niego w świecie.  Dlatego też Jego słowo jest jakby drogowskazem  na szlaku naszego życia, które ostrzega nas, nakazuje i jednocześnie zakazuje pewnych rzeczy. Przestrzeganie tych znaków, podporządkowanie się im pozwala spokojnie i szczęśliwie dotrzeć do celu naszej podróży, jakim jest Królestwo Boże i życie wieczne. Pan Bóg wie o naszym codziennym pośpiechu i nawale pracy, które nieraz oddala nas od modlitwy, Słowa Bożego czy Kościoła, ale Pan Bóg nie mówi zostawcie to, co was martwi i niepokoi na boku, ale mówi do nas zupełnie inaczej: Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości Jego, a wszystko inne będzie wam dodane. I w tych słowach znajdujemy rozwiązanie. Miejmy w naszym życiu przede wszystkim czas dla Boga, a całą resztę możemy złożyć na Jego ręce. Podobnie jak było z tymi pięcioma tysiącami ludzi, którzy nie martwili się o własne potrzeby, ale zawierzyli całym sercem Jezusowi, zupełnie poddali się Jego prowadzeniu, a w konsekwencji Jezus zatroszczył się o nich. My jako chrześcijanie, spadkobiercy nauki Jezusa nie możemy sobie pozwolić na jakiekolwiek zrezygnowanie czy beznadziejność. Nie wypada nam przyjmować takiej postawy, jaką przyjęli uczniowie z tego obrazu, którzy stali bezradnie przed Jezusem i jedynie wyznali: Jest tutaj chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu. Nie może być w naszym życiu miejsca na jakiekolwiek powątpiewanie, czy szemranie, ale zawsze i z pokorą powinniśmy przychodzić do Boga z własnymi potrzebami i troskami i mieć żywą nadzieję wysłuchania i spełnienia tego, o co prosimy. Polegając, bowiem tylko na naszych siłach - Czy nasze ręce nie są wówczas bezradne? Czy jesteśmy w stanie podołać temu wszystkiemu, z czym przychodzi do nas współczesny świat, sami bez Boga? Tajemnica radosnego i spokojnego życia polega na ciągłym przychodzeniu do Jezusa w pokorze i z pochyloną głową z pustymi rękoma, aby czerpać od Niego całymi garściami to, czym nas obdarowuje.

Jeżeli pragniemy wynieść jakąś duchową korzyść z tej Ewangelii, powinniśmy przede wszystkim widzieć Jezusa jako przychodzącego do nas, pełnego miłości i wyrozumiałości brata wołającego: Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie. Są to niezwykłe Słowa, które budzą nadzieję i otuchę, że nie jesteśmy tutaj sami, ale jest Ktoś, kto nas prowadzi, strzeże i zaopiekuje się nami. Te słowa powinny być wyryte w sercu każdego, bowiem za tymi słowami kryje się niezwykła moc, która pokona wszelkie przeciwności. Nie odchodźmy od Jezusa, bowiem wówczas, biorąc sprawy w swoje ręce może nam zabraknąć duchowego pożywienia i napoju, jakże potrzebnego do prawidłowego funkcjonowania. Będąc z dala od Niego wtedy z pewnością da o sobie znać głód duszy, serca, słabości i bezradności.

A na koniec drodzy wysłuchajcie drodzy historii pewnego człowieka: człowiek ten szedł przez pustynię, ale widoczne za nim były dwa ślady. Były to ślady jego i Pana, który mu towarzyszył. W Pewnym momencie człowiek ten obejrzał się wstecz i zauważył, że w pewnych momentach jego życia, na piasku pozostał tylko jeden ślad. Były to najcięższe chwile jego życia, były to choroby, cierpienia, zwątpienie. I rzekł ten człowiek do Pana: Dlaczego w tych chwilach, kiedy najbardziej Ciebie potrzebowałem opuściłeś mnie, dlaczego wtedy nie było Ciebie przy mnie, dlaczego mi nie pomogłeś! Wtedy Pan rzekł mu: W tych najcięższych chwilach twego życia nie opuściłem cię, Ja ciebie niosłem na swoich ramionach, abyś mógł, co złe przezwyciężyć, i dlatego pozostał jeden ślad na piasku. Drodzy idźmy zawsze z Bogiem, gdyż wtedy zawsze on nas w chwili słabości podniesie na swoje ramiona. I niech Ta nadzieja, niekończącej się miłości Boga, wyda w sercach naszych ogromny plon wiary i ufności w to, że gdziekolwiek jestem Pan jest ze mną.

 

                                               Amen.   

 

 

Strona główna | O nas | Historia | Nasze wyjazdy | K A Z A N I A | ROZWAŻANIA | Anegdotki ;) | Linki | Aktualności | Kontakt

 

© 2005 Zespół Cantate działający przy parafiach Jaworze i Stare Bielsko
Prosimy bez naszej wiedzy i zgody nie publikować, ani w żaden inny sposób nie wykorzystywać materiałów zawartych na tej stronie.
Uwagi na temat strony prosimy kierować do
administratora <Krzysztof Labza -członek zespołu> Ostatnia aktualizacja: 16 czerwca 2005.