Toruń - 26-29 V 2005

 

Strona główna
O nas
Historia
Nasze wyjazdy
K A Z A N I A
ROZWAŻANIA
Anegdotki ;)
Linki
Aktualności
Kontakt

 

Nowość !!!  Zobacz AKTUALNOŚCI

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To miał być kolejny „zupełnie normalny” wyjazd zespołu...

 

Na takich wyjazdach zawsze jest przyjemnie - starzy wycieczkowicze wiedzą o tym najlepiej, ale ten przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania!

Wyruszając wcześnie rano spod domu naszej dyrygentki, nikt nie przypuszczał, że za około 11 godzin będziemy obserwować zespołowych przedstawicieli płci męskiej grających w piłkę nożną z reprezentacją parafii z Torunia... Ale wszystko się mogło zdarzyć!

       Właśnie Toruń był naszym punktem docelowym, długa droga z pewnością nie byłaby tak męcząca, gdyby nie ten wszechobecny upał.

       Gdy już dojechaliśmy po 8 godzinach jazdy, przywitaliśmy się z księdzem proboszczem Jerzym Molinem i jego rodziną, rozpakowaliśmy się w przygotowanych dla nas pokojach, i już trzeba było wsiadać do samochodów i udać się na piknik, urządzony na działce niedaleko miasta - tam czekała już na nas część parafian. Przyjęto nas niezwykle miło, a ogólna atmosfera sprzyjała odprężeniu...

 

 

Zaskakujący był przede wszystkim suto zastawiony stół – niezliczone ilości jedzenia różnego rodzaju: od pysznych ciast przez chleb z domowym smalcem po kiełbasę z ogniska, a nawet bardziej wykwintne dania... Nasuwało się pytanie, kto to wszystko przygotował? Okazało się, że w tej malutkiej parafii (liczącej sobie około 130 osób) ludzie są bardzo „zgrani”, a organizacja takiego popołudnia polega na tym, że po prostu każda gospodyni przygotowuje jakiś specjał, inni urządzają zabawy, jeszcze inni dbają o „tło muzyczne”... może warto by wziąć kiedyś z nich przykład?

 

         Ważną rozrywką tego popołudnia był mecz, o którym już wspomniałam. Nasi mężczyźni z Jaworza i Starego Bielska byli bardzo dzielni i walczyli do samego końca! Początkowo wygrywaliśmy, ale potem, zdając sobie sprawę z tego, że wygrana może spowodować brak noclegu, J

 

 

 spuściliśmy z tonu, pozwalając przeciwnikom wygrać – było to działanie w pełni zamierzone, celowe! Późnym wieczorem nie mogliśmy jeszcze nie zobaczyć Torunia, który zachwyca od pierwszego momentu!

 

Panorama Torunia nocą

 

Pod pomnikiem Kopernika

 

 

         Dzięki uprzejmości Oli Molin, która zawodowo zajmuje się oprowadzaniem wycieczek po rodzinnym mieście, drugi dzień naszego pobytu w Toruniu rozpoczęliśmy dwugodzinnym maratonem po uliczkach Starego Miasta. Fachowo opowiedziano nam o takich zabytkach jak: Ratusz Staromiejski, Kościół Wniebowzięcia NP Marii, Katedra Świętych Janów, Kościół św. Jakuba, Kościół Ducha Świętego, Krzywa Wieża, dom Mikołaja Kopernika i wiele innych.

 Uwaga!!!

Zdjęcia Starego Torunia, można obejrzeć jak i ściągnąć na swój dysk z  naszej skrzynki Mailowej.

Wystarczy wejść na www.o2.pl

wpisać login: pliki-cantate

wpisać hasło: pliki

I kliknąć przycisk ZALOGUJ ;)

 

W poszczególnych mailach dołączone są załączniki. Wystarczy na nie kliknąć i ściągnąć je sobie na dysk.

Więcej na ten temat przeczytasz w zakładce AKTUALNOŚCI

 

 

         Popołudniu natomiast każdy zwiedzał miasto we własnym zakresie – niektórzy skupili się na pozostałych zabytkach czy muzeach, z trudem znajdując czas na posiłek, inni właśnie obiad uczynili centralnym punktem popołudniowego programu...A zdecydować się na konkretny bar czy restaurację nie było łatwo, mając taki wielki wybór! Nie chcąc zawieść genialnego astronoma rodem z Torunia, odwiedziliśmy Planetarium.

         Sens tej decyzji budzi jednak spore wątpliwości, gdyż przy możliwościach współczesnej techniki, zaprezentowane nam obrazy wydają się być kiczowatymi, animowanymi podróbkami prawdziwych zdjęć przestrzeni kosmicznej! Tego dnia nie mogło nie być próby, bo przecież głównym celem wyjazdu był występ na niedzielnym nabożeństwie – ćwiczyliśmy więc intensywnie w parafialnej kaplicy, korzystając z idealnej akustyki wnętrza. Wieczorem? Naturalnie pełna integracja zespołu...

 

 

         Kolejny dzień rozpoczęliśmy śpiewem na chwałę Panu, a następnie pojechaliśmy do małego miasteczka Chełmno, gdzie każdy samodzielnie zwiedzał renesansowy ratusz, gotycki kościół NMP i inne zabytki, można było napić się także względnie dobrej kawy...

 

                               Ratusz w Chełmnie

Szkoła w Chełmnie

Szpital w Chełmnie                                 

 

          Nie mieliśmy jednak zbyt dużo czasu, bo kolejnym punktem programu był zamek w Golubiu-Dobrzyniu – początkowo gotycki, ale przebudowany w stylu renesansowym przez Annę Wazównę, której służył za rezydencję.

 

 

           W tak zwanym międzyczasie szybki obiad i ruszamy dalej w drogę...do Ciechocinka.

          Spacer wokół tężni umożliwił przyjęcie dawki jodu, a niektórzy próbowali nawet tamtejszej dobroczynnej wody (trzeba przyznać, że jej smak nie jest zachwycający!).

 

         

            Sobotę spędziliśmy bardzo intensywnie, ale starczyło nam jeszcze sił na ostatni wspólny wieczorny „wypad”. Już wtedy, siedząc w kawiarnianym ogródku, z odcieniem sentymentu patrzyliśmy na bajecznie oświetlone gotyckie budowle, myśląc, że następnego dnia o tej porze będziemy zupełnie gdzie indziej...

 

         Niedziela była pracowita – wczesna poranna próba, by wypaść jak najlepiej, ale przede wszystkim po to, by śpiewem podziękować gospodarzom i łaskawemu Bogu za spędzony tam czas.

 

Kościół Ewangelicki w Toruniu

 

 Nasz koncert w Toruńskiej Parafii

      Parafianie podczas krótkiego koncertu przyjęli nas równie serdecznie jak pierwszego dnia, na koniec zorganizowali nawet słodki „pożegnalny” poczęstunek. I cóż - trzeba było (choć niechętnie) powoli „zbierać się”. Wspólne sprzątanie, szybkie pakowanie, ostatnie zakupy toruńskich pierników, podziękowania i pożegnania z księdzem proboszczem i całą jego rodziną, i... w drogę!

        

 

           Dzięki Bogu w podróży nie spotkały nas żadne przykre niespodzianki i dojechaliśmy do domów cało i zdrowo. Spotkanie ze zborem z Torunia było dla nas ważnym i miłym doświadczeniem. Cieszymy się, że mogliśmy zwiedzić to piękne miasto, ale przede wszystkim radość sprawiła na możliwość dzielenia się naszym śpiewem. Mamy nadzieję, że tamtejsi parafianie mile nas zapamiętali, bo my bez wątpienia będziemy długo wspominać ten wyjazd! A może jeszcze kiedyś uda się nam tam być...

Zdjęcie kończące nasz pobyt na ziemi toruńskiej

 

 

 

 

 

Strona główna | O nas | Historia | Nasze wyjazdy | K A Z A N I A | ROZWAŻANIA | Anegdotki ;) | Linki | Aktualności | Kontakt

 

© 2005 Zespół Cantate działający przy parafiach Jaworze i Stare Bielsko
Prosimy bez naszej wiedzy i zgody nie publikować, ani w żaden inny sposób nie wykorzystywać materiałów zawartych na tej stronie.
Uwagi na temat strony prosimy kierować do
administratora <Krzysztof Labza -członek zespołu> Ostatnia aktualizacja: 12 czerwca 2005.