To miał
być kolejny „zupełnie normalny” wyjazd zespołu...
Na takich wyjazdach
zawsze jest przyjemnie - starzy wycieczkowicze wiedzą o tym najlepiej, ale
ten przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania!
Wyruszając wcześnie rano
spod domu naszej dyrygentki, nikt nie przypuszczał, że za około 11 godzin
będziemy obserwować zespołowych przedstawicieli płci męskiej grających w
piłkę nożną z reprezentacją parafii z Torunia... Ale wszystko się mogło
zdarzyć!
Właśnie Toruń był naszym punktem docelowym, długa droga z pewnością nie
byłaby tak męcząca, gdyby nie ten wszechobecny upał.
Gdy już dojechaliśmy po 8 godzinach jazdy, przywitaliśmy się z księdzem
proboszczem Jerzym Molinem i jego rodziną, rozpakowaliśmy się w
przygotowanych dla nas pokojach, i już trzeba było wsiadać do samochodów i
udać się na piknik, urządzony na działce niedaleko miasta - tam czekała już
na nas część parafian. Przyjęto nas niezwykle miło, a ogólna atmosfera
sprzyjała odprężeniu...

Zaskakujący był przede wszystkim suto zastawiony stół – niezliczone ilości
jedzenia różnego rodzaju: od pysznych ciast przez chleb z domowym smalcem po
kiełbasę z ogniska, a nawet bardziej wykwintne dania... Nasuwało się
pytanie, kto to wszystko przygotował? Okazało się, że w tej malutkiej
parafii (liczącej sobie około 130 osób) ludzie są bardzo „zgrani”, a
organizacja takiego popołudnia polega na tym, że po prostu każda gospodyni
przygotowuje jakiś specjał, inni urządzają zabawy, jeszcze inni dbają o „tło
muzyczne”... może warto by wziąć kiedyś z nich przykład?

Ważną rozrywką tego popołudnia był mecz, o którym już wspomniałam. Nasi
mężczyźni z Jaworza i Starego Bielska byli bardzo dzielni i walczyli do
samego końca! Początkowo wygrywaliśmy, ale potem, zdając sobie sprawę z
tego, że wygrana może spowodować brak noclegu,
J


spuściliśmy z tonu, pozwalając przeciwnikom wygrać – było to działanie w
pełni zamierzone, celowe! Późnym wieczorem nie mogliśmy jeszcze nie zobaczyć
Torunia, który zachwyca od pierwszego momentu!

Panorama Torunia nocą

Pod pomnikiem Kopernika
Dzięki uprzejmości Oli Molin, która zawodowo zajmuje się
oprowadzaniem wycieczek po rodzinnym mieście, drugi dzień naszego pobytu w
Toruniu rozpoczęliśmy dwugodzinnym maratonem po uliczkach Starego Miasta.
Fachowo opowiedziano nam o takich zabytkach jak: Ratusz Staromiejski,
Kościół Wniebowzięcia NP Marii, Katedra Świętych Janów, Kościół św. Jakuba,
Kościół Ducha Świętego, Krzywa Wieża, dom Mikołaja Kopernika i wiele innych.
Uwaga!!!
Zdjęcia Starego
Torunia, można obejrzeć jak i ściągnąć na swój dysk z naszej
skrzynki Mailowej.
Wystarczy wejść na
www.o2.pl
wpisać login:
pliki-cantate
wpisać hasło:
pliki
I kliknąć przycisk
ZALOGUJ ;)
W poszczególnych
mailach dołączone są załączniki. Wystarczy na nie kliknąć i ściągnąć
je sobie na dysk.
Więcej na ten temat przeczytasz
w zakładce
AKTUALNOŚCI
Popołudniu natomiast każdy zwiedzał miasto we własnym zakresie – niektórzy
skupili się na pozostałych zabytkach czy muzeach, z trudem znajdując czas na
posiłek, inni właśnie obiad uczynili centralnym punktem popołudniowego
programu...A zdecydować się na konkretny bar czy restaurację nie było łatwo,
mając taki wielki wybór! Nie chcąc zawieść genialnego astronoma rodem z
Torunia, odwiedziliśmy Planetarium.
Sens tej decyzji budzi jednak spore wątpliwości, gdyż przy możliwościach
współczesnej techniki, zaprezentowane nam obrazy wydają się być kiczowatymi,
animowanymi podróbkami prawdziwych zdjęć przestrzeni kosmicznej! Tego dnia
nie mogło nie być próby, bo przecież głównym celem wyjazdu był występ na
niedzielnym nabożeństwie – ćwiczyliśmy więc intensywnie w parafialnej
kaplicy, korzystając z idealnej akustyki wnętrza. Wieczorem? Naturalnie
pełna integracja zespołu...

Kolejny dzień rozpoczęliśmy śpiewem na chwałę Panu, a następnie
pojechaliśmy do małego miasteczka Chełmno, gdzie każdy samodzielnie zwiedzał
renesansowy ratusz, gotycki kościół NMP i inne zabytki, można było napić się
także względnie dobrej kawy...

Ratusz w Chełmnie

Szkoła w Chełmnie

Szpital w Chełmnie
Nie mieliśmy jednak zbyt dużo czasu, bo kolejnym punktem programu był zamek
w Golubiu-Dobrzyniu – początkowo gotycki, ale przebudowany w stylu
renesansowym przez Annę Wazównę, której służył za rezydencję.

W tak zwanym międzyczasie szybki obiad i ruszamy dalej w drogę...do
Ciechocinka.

Spacer wokół tężni umożliwił przyjęcie dawki jodu, a niektórzy próbowali
nawet tamtejszej dobroczynnej wody (trzeba przyznać, że jej smak nie jest
zachwycający!).

Sobotę
spędziliśmy bardzo intensywnie, ale starczyło nam jeszcze sił na ostatni
wspólny wieczorny „wypad”. Już wtedy, siedząc w kawiarnianym ogródku, z
odcieniem sentymentu patrzyliśmy na bajecznie oświetlone gotyckie budowle,
myśląc, że następnego dnia o tej porze będziemy zupełnie gdzie indziej...
Niedziela była pracowita – wczesna poranna próba, by wypaść jak
najlepiej, ale przede wszystkim po to, by śpiewem podziękować gospodarzom i
łaskawemu Bogu za spędzony tam czas.

Kościół Ewangelicki w Toruniu
Nasz koncert w
Toruńskiej Parafii



Parafianie podczas krótkiego koncertu przyjęli nas równie serdecznie jak
pierwszego dnia, na koniec zorganizowali nawet słodki „pożegnalny”
poczęstunek. I cóż - trzeba było (choć niechętnie) powoli „zbierać się”.
Wspólne sprzątanie, szybkie pakowanie, ostatnie zakupy toruńskich pierników,
podziękowania i pożegnania z księdzem proboszczem i całą jego rodziną, i...
w drogę!
Dzięki Bogu w podróży nie spotkały nas żadne przykre
niespodzianki i dojechaliśmy do domów cało i zdrowo. Spotkanie ze zborem z
Torunia było dla nas ważnym i miłym doświadczeniem. Cieszymy się, że
mogliśmy zwiedzić to piękne miasto, ale przede wszystkim radość sprawiła na
możliwość dzielenia się naszym śpiewem. Mamy nadzieję, że tamtejsi
parafianie mile nas zapamiętali, bo my bez wątpienia będziemy długo
wspominać ten wyjazd! A może jeszcze kiedyś uda się nam tam być...

Zdjęcie kończące nasz pobyt na ziemi toruńskiej
