Jesienny
wyjazd zespołu Cantate.

W piękny weekend, 9-11 września, zespół Cantate działający
przy Parafiach w Jaworzu i Starym Bielsku, wybrał się na zwiedzanie skrawka
opolskiej ziemi. W piątkowe popołudnie 19 osób wpakowało się do samochodów,
by już po kilku godzinach znaleźć się w gościnnej Parafii wołczyńskiej.
Przywitał nas, bardzo serdeczny jak zawsze, ks. Zdzisław Niedoba.
Zamieszkaliśmy na strychu budynku parafialnego przy pl. Wolności.
Nasza pierwsza reakcja, po otwarciu drzwi pokoi, była natury
estetycznej– jak tutaj ładnie!! Niedawno powstała „baza noclegowa” Wołczyna
to 5 pomieszczeń (mogących pomieścić dwadzieściakilka osób), pięknie
wkomponowanych w bryłę strychu, z drewnianymi belkami, jako dodatkową
dekoracją. Także usytuowanie łazienek zadziwiło nas funkcjonalnością
rozwiązań. Chyba każdy zadał sobie pytanie: Jak to możliwe, by na tak małej
przestrzeni tyle zmieścić? Pierwszy wieczór przyniósł więc miłe zaskoczenie,
a był to dopiero początek!
Już następnego dnia okazało się, że kolejnym atutem
wołczyńskiej Parafii są bardzo smaczne posiłki, przyrządzane przez
parafiankę z pobliskich Gierałcic.

Ale nasze
wspólne wyjazdy to nie tylko nocleg i jedzenie. Podróżujemy głównie po to,
by w każdej miejscowości poznać to, co warte jest zauważenia, szczególnie
zaś nasze, ewangelickie świątynie. Tutaj ks. Niedoba wyszedł nam na przeciw,
sugerując samochody zostawić w parafialnym ogródku i przesiąść się na
rowery. Okazało się, że niepozorny budynek gospodarczy wołczyńskiej Parafii
kryje w sobie ok. 30 dobrej klasy rowerów! Każdy mógł znaleźć odpowiedni dla
siebie.

Gmina Wołczyn to prawdziwy raj dla cyklistów. Kilkaset
kilometrów spokojnych, wiejskich dróg, urokliwe rolnicze krajobrazy z
tradycyjnymi dla opolskiej ziemi zabudowaniami, lasy - mimo suszy obfitujące
w grzyby, spokój i cisza. To wszystko stało się naszym udziałem w tę piękną,
słoneczną sobotę. Przejechaliśmy ponad 40 km, obejrzawszy po drodze
drewniany, zabytkowy kościół w Gierałcicach i świątynię w Kluczborku.


Ale i ci z nas, którzy obawiając się o swoją kondycję
zrezygnowali z rowerowego maratonu nie zaliczyli tego dnia do straconych.
Samochodem wybrali się do oddalonego o 15 km Maciejowa, gdzie znajduje się
słynny Pszczelarski Instytut Doświadczalny oraz liczne prywatne pasieki.
Mieli okazję zajrzeć do ula i przyjrzeć się nieco pracy pszczelarza. Wrócili
szczęśliwi i obładowani pysznymi miodami w rozmaitych gatunkach.

Po południu okazało się, że okolice Wołczyna kryją jeszcze
jedną turystyczną atrakcję. Kilkanaście kilometrów od miasteczka znajduje
się kąpielisko, zwane przez tubylców Majorką. Nie wszystkim starczyło sił,
by tam pojechać. Jednak ci, którzy się wybrali nie żałowali! Dwa, dobrze
zagospodarowane i pięknie położone, niewielkie jeziora, czysta, wyjątkowo
ciepła woda, piaszczysty brzeg, ławeczki, toaleta i bufet dla zgłodniałych.
I znów ta niesamowita cisza. Tylko plusk wody i świergot ptaków. Czyż trzeba
czegoś więcej by zrelaksować się po wyczerpującym dniu?



Sobota była dla nas dniem wypoczynku, zaś niedziela - dniem
pracy. O ile pracą można nazwać śpiewanie! Rozpoczęliśmy od udziału w
nabożeństwach, o 9.15 w zabytkowym kościele w Byczynie, a o 11.00 w
Wołczynie.

Po południu
ks. Niedoba zaproponował nam udział w... Dożynkach Gminnych!!! Nasz koncert
miał być pierwszym luterańskim akcentem w obchodach kolejnych już
Ekumenicznych Dni Kultury Chrześcijańskiej. Koncert w Nasalach (bo tam
odbywały się Dożynki) był dla nas wielką przygodą, choć mieliśmy i chwile
niepewności. Nasze pieśni dobrze brzmią w ciszy kościelnych murów. Jak będą
odebrane w gwarze dożynkowego ferworu, wśród zapachu kiełbasek i lanego
piwa? Mimo naszych obaw nie było źle. Pieśni dziękczynne ku czci Pana
wszechświata, błogosławiącego także i pracę rolnika, wkomponowały się w
ogólną radość i wdzięczność za zebrane plony.

Niebywałą
atrakcję stanowił dla nas przejazd przez wieś drogą, którą wcześniej pokonał
dożynkowy korowód. Z fascynacją mijaliśmy kolejne domostwa, przyozdobione,
wg tamtejszego zwyczaju, kolorowo ubranymi kukłami ze słomy.
To był wyjątkowo udany weekend, który na długo zostanie w
naszej pamięci. Już nie zadajemy sobie pytania: Czy jeszcze kiedyś pojechać
do Wołczyna? Jesteśmy pewni - jeśli Bóg pozwoli, na pewno znów tam
pojedziemy!