Czas przeszły
niedokonany.
„Jeśli ktoś jest w
Chrystusie, nowym jest stworzeniem, stare przeminęło, oto wszystko stało się
nowe.”
2 Kor 5, 17
Cytowane
na wstępie hasło niedzieli Jubilate może wprowadzić w nasz umysł sporą dawkę
optymizmu: Jestem ochrzczony(a), a więc jestem w Chrystusie! Oto wszystko
stało się nowe! Stare przeminęło! Jestem nowym stworzeniem!
Dosyć
szybko, jednak, proza życia zmusza nas do weryfikacji tego nastroju euforii.
Jeśli jestem nowym
stworzeniem to, dlaczego tak łatwo wpadam w gniew, tak banalnie pozwalam się
sprowokować?
Jeśli jestem nowym
stworzeniem, to, dlaczego tak często ranię słowem bardziej niż mieczem, nie
potrafię wybaczyć, tak trudno jest mi zapomnieć?
Jeśli jestem nowym
stworzeniem to, dlaczego ustawicznie, na każdym kroku udowadniam, że kocham
bardziej siebie niż bliźniego?
Czy więc jestem tym „nowym
stworzeniem”? A może czegoś mi brak?
Poszukując odpowiedzi na te pytania warto zatrzymać się na słowach Marcina
Lutra, który powiada:
„Nasze życie nie jest pobożnością, ale stawaniem
się pobożnym, nie jest zdrowiem, ale zdrowieniem, nie jest spokojem, ale
ćwiczeniem. Jeszcze nie jesteśmy, ale staniemy się.”
Nowe życie nie jest zamkniętą kartą, wciąż się
tworzy, rośnie i rozwija się. Chrystus przez krzyż zmazał nasze grzechy, a
Bóg w chrzcie zanurzył nas w Chrystusie i uczynił nas jakościowo „nowym” raz
na zawsze i definitywnie (zob. Rz 6). Ukryci w Chrystusie w Bożych oczach
jesteśmy usprawiedliwieni. Jednak przez Ducha Świętego Bóg nieustannie
dokonuje dalszego procesu tworzenia, pracuje nad nami, urabia nas jak
garncarz glinę, tworząc z niej naczynie. Stare nie zostaje definitywnie
wyrzucone, lecz współistnieje z nowy. Można nawet powiedzieć, że nowe
wyrasta ze starego. Ziarno rzucone w ziemię jest starym nasieniem, z którego
wyrasta nowe, ale na początku, przez jakiś czas, to nowe jest zależne od
starego, z niego wyrasta i nim się żywi. Gdyby nie było starego nie
wyrosłoby i nowe.
Stare jest synonimem grzechu i śmierci, nowe –
symbolem życia i usprawiedliwienia. Najpełniej widać to w Chrystusie,
którego śmierć stała się życiem, grób – nowym początkiem.
Jeśli ziarno nie obumrze pojedynczym ziarnem zostaje (J 12, 24) i my też
codziennie musimy obumierać dla grzechu, stare musi czynić miejsce nowemu.
Dlatego nie załamujmy się chwilowym
niepowodzeniem, a nawet powtarzającą się cyklicznie porażką. Bóg nieustannie
stwarza w nas nowe życie. Ten, który rozpoczął w nas dobre dzieło jest
wierny i mam moc i zło ku dobremu przemienić.
Wykorzystać zło ku dobremu, słabość przekuć na siłę, porażkę uczynić
zwycięstwem - to wyzwanie dla naszej codzienności! Użalanie się nad swą
słabą naturą i bicie się w pierś niczego nie zmienią! Zastosujmy pressing
zamiast kurczowej obrony! Bóg wzywa nas do działanie, nie do lamentacji!
„Nie jakobym już to
osiągnął albo już był doskonały, ale dążę do tego, aby pochwycić, ponieważ
zostałem pochwycony przez Chrystusa Jezusa (...) zapominając o tym, co za
mną, i zdążając do tego, co przede mną, zmierzam do celu, do nagrody w
górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie.” (Flp 3,
12-14)
Amen.
