Kościół - gra zespołwa

 

Strona główna
O nas
Historia
Nasze wyjazdy
K A Z A N I A
ROZWAŻANIA
Anegdotki ;)
Linki
Aktualności
Kontakt

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kościół - gra zespołowa.

 

Nie dzięki mocy ani dzięki sile, lecz dzięki mojemu Duchowi to się stanie – mówi Pan Zastępów.     

                                                                                                                                          Za 4, 6

 

Święta Zasłania Ducha Świętego to dobra okazja, aby rozejrzeć się baczniej po swym parafialnym „podwórku”. Czy w codzienności naszego zabieganego życia zauważamy jak wiele dzieje się w naszych parafiach? Ile inicjatyw, pomysłów ma miejsce w naszych zborach? Bogactwo Kościoła to szeroki wachlarz różnorodności, od parafialnych chórów i zespołów, poprzez różne, łączące ludzi sobie podobnych, „koła”, a skończywszy na ogromnej rzeszy drobnych, pojedynczych, czasem nawet jednorazowych inicjatyw zaangażowanych w służbę naszych Sióstr i Braci. Kościół dziś tak wiele proponuje! Niemal każdy może znaleźć coś dla siebie, a nawet, jeśli nie znajdzie, to cóż stoi na przeszkodzie, aby rozpocząć coś nowego, wyjść z propozycją?

Tymczasem, niestety, coraz bardziej stajemy się „niedzielnymi chrześcijanami”. Wpadamy od czasu do czasu na nabożeństwo, tak jak kibice na mecz, a w międzyczasie żyjemy własnym życiem. Kościół niewiele nas obchodzi, chcemy mieć święty spokój. O wiele łatwiej przychodzi nam skrytykować „zawodnika, który źle podał piłkę”, niż samemu zadać sobie trud „wejścia na boisko”.

Każdy, kto choć raz próbował swych sił w jakiejkolwiek grze zespołowej wie doskonale, jak istotne jest by stworzyć zgrany zespół, by zawodnicy rozumieli się bez słów, wyczuwali intencje partnerów i znali swoje miejsce w drużynie. Taki zespół nie powstaje nagle, w ułamku sekundy, lecz rodzi się powoli, w trudzie i znoju wspólnych ćwiczeń, treningów, w rezygnacji z realizacji własnych, indywidualnych ambicji i poświęcaniu ich dla wspólnych celów.

Tak jak celem drużyny jest wygrać mecz, tak i Kościół ma swoje zadanie – trwać we wspólnocie i poprzez to głosić Ewangelię. W arcykapłańskiej modlitwie Jezus prosił, „aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze we mnie, a Ja w Tobie, aby i oni w nas jedno byli, aby świat uwierzył, że ty mnie posłałeś” (J 17, 21).

Wspólnota wiernych jest widzialnym świadectwem obecności Boga w świecie. Teolog protestancki, Dietrich Bonhoeffer ujął to jeszcze precyzyjniej:

„Chrystus egzystujący jako Zbór jest ostatecznym objawieniem Boga ustanowionym dla świata”. A to znaczy, że postronny, niewierzący człowiek, obserwując nasze parafialne podwórko powinien poczuć się zachęcony i zaintrygowany tym, co tam się dzieje. Parafialne życie nie jest tylko naszą prywatną sprawą, lecz jest „meczem” rozgrywanym na oczach setek postronnych widzów. Jaka to ogromna odpowiedzialność!

Tymczasem my często unikamy tej odpowiedzialności, próbując raczej obarczyć nią kogoś „innego”. To „inny” jest winny temu, że w parafii źle się dzieje, to „inny”, „ktoś” powinien zabrać się do roboty. Czy to nie jest postawa kibica?

Wielu z nas mimo to stara się być aktywnymi i wnieść swój udział w parafialne życie, ubogacić je w jakiś sposób. Zdarza się jednak, że takie osoby odchodzą zniechęcone ciężarem współpracy. Bo przecież jesteśmy tak różni, tak często inaczej widzimy ten sam problem, tak trudno nam zrozumieć punkt widzenia siostry czy brata!

Być może popełniamy błąd, unifikując wspólnotę, utożsamiając jedność z identycznością. Chcielibyśmy, żeby wszyscy rozumieli Boże Słowo tak samo jak my, żeby chwalili Boga konkretnym gatunkiem pieśni – najlepiej takim jak my, aby angażowali się w życie parafialne tak jak my, najlepiej by w ogóle myśleli tak jak my! Jakże prosta byłaby wtedy współpraca!

Ale czy nasze parafialne życie byłoby równie bogate i różnorodne? Czy podobałby nam się świat, gdyby jedynymi kwitnącymi kwiatami były róże???

Bogactwo naszej wzajemnej wielości, wszechstronność i różnorodność talentów niesie z sobą i trud nieustannego kompromisu. Życie chrześcijanina to nie szeroka droga usłana płatkami róż, lecz raczej wąska ścieżka pełna cierni i ostów, ustawicznego wyrzekania się siebie, rezygnacji z własnych ambicji. A my przecież jesteśmy takimi egoistami! Z ludzkiego punktu widzenia taka wspólnota nie powinna była przetrwać. Ale jednak trwa! Już, niemal 2 tyś lat!

Nie dzięki mocy ani dzięki sile, lecz dzięki mojemu Duchowi to się stanie – mówi Pan Zastępów.

Amen.

 

Strona główna | O nas | Historia | Nasze wyjazdy | K A Z A N I A | ROZWAŻANIA | Anegdotki ;) | Linki | Aktualności | Kontakt

 

© 2005 Zespół Cantate działający przy parafiach Jaworze i Stare Bielsko
Prosimy bez naszej wiedzy i zgody nie publikować, ani w żaden inny sposób nie wykorzystywać materiałów zawartych na tej stronie.
Uwagi na temat strony prosimy kierować do
administratora <Krzysztof Labza -członek zespołu> Ostatnia aktualizacja: 30 maja 2005.